Psy i koty mogą nosić bakterie oporne na leczenie. Badanie objęło 25 krajów

Pies śpi na kanapie, kot wchodzi do łóżka, a bliski kontakt ze zwierzęciem jest dla wielu osób czymś zupełnie normalnym. Nowe badanie "Companion Animals Harbour Globally Circulating Human-Associated Klebsiella pneumoniae Lineages and High-Risk Antimicrobial Resistance Clones" pokazuje jednak, że psy i koty mogą nosić bakterie występujące również u ludzi.

Przebadali bakterie u psów i kotów z 25 krajów. Wiele było opornych na leczeniePrzebadali bakterie u psów i kotów z 25 krajów. Wiele było opornych na leczenie
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Część z nich jest odporna na ważne antybiotyki. Naukowcy podkreślają przy tym, że wyniki nie są powodem do ograniczania kontaktu ze zwierzętami. Chodzi przede wszystkim o lepsze zrozumienie, jak bakterie oporne na leczenie krążą między ludźmi, zwierzętami i środowiskiem.

Zespół z Bournemouth University i współpracujących ośrodków przeanalizował 712 próbek bakterii Klebsiella pneumoniae pobranych od psów i kotów z 25 krajów. Następnie porównał je z ponad 38 tys. genomów bakterii pochodzących od ludzi. Była to pierwsza tak szeroka analiza pokazująca, jak bardzo szczepy wykrywane u zwierząt domowych są podobne do tych znajdowanych u ludzi.

Ta sama bakteria może występować u ludzi i zwierząt

Klebsiella pneumoniae może żyć w organizmie bez wywoływania objawów, ale w określonych warunkach prowadzi również do zakażeń, m.in. dróg moczowych, płuc czy krwi. Problem staje się większy, gdy bakteria jest odporna na antybiotyki i możliwości leczenia zaczynają się ograniczać.

Około 87 proc. bakterii pochodzących od psów i kotów należało do szczepów znanych również u ludzi. Samo podobieństwo genetyczne nie pozwala jednak stwierdzić, że bakteria przeszła bezpośrednio ze zwierzęcia na właściciela albo odwrotnie. Do wykazania takiej transmisji potrzebne byłyby badania konkretnych gospodarstw domowych i obserwacja zakażeń w czasie.

W wielu próbkach znaleziono geny oporności

W części analizowanych bakterii wykryto geny związane z opornością na ważne klinicznie antybiotyki. Szczególną uwagę zwróciła wielolekooporność, czyli oporność obejmująca kilka różnych grup leków.

Takie cechy stwierdzono u około 80 proc. badanych izolatów pochodzących od kotów i 56 proc. od psów. Te liczby nie oznaczają, że 80 proc. wszystkich kotów nosi wielolekooporne bakterie. Odnoszą się wyłącznie do bakterii wyizolowanych z próbek wykorzystanych w badaniu.

Różnica między kotami i psami mogła wynikać m.in. z tego, jakie linie bakterii znalazły się w dostępnych próbkach. Autorzy zwracają uwagę, że materiał pochodził z różnych krajów i źródeł, dlatego nie można na jego podstawie oszacować, jak często takie bakterie występują w całej populacji zwierząt domowych.

Szczep ST147 znaleziono u kotów, psów i ludzi

Badaczy szczególnie zainteresowała linia oznaczona jako ST147, znana z występowania mechanizmów oporności na antybiotyki. Znaleziono ją u kotów, psów i ludzi, a część próbek była bardzo podobna pod względem genetycznym.

Takie podobieństwo wskazuje, że te same linie bakterii mogą pojawiać się u różnych gospodarzy i w różnych środowiskach. Badanie nie pozwala jednak ustalić, skąd dokładnie pochodziła bakteria w każdym przypadku ani w jakim kierunku mogła się przenosić.

Czy właściciele psów i kotów powinni się martwić?

Autorzy badania uspokajają, że wyniki nie są powodem do paniki ani do ograniczania zwykłego kontaktu ze zwierzęciem. Pies na kanapie czy kot śpiący obok właściciela nie staje się przez to automatycznie zagrożeniem.

Znacznie większe znaczenie ma rozsądne stosowanie antybiotyków. Zwierzęciu nie powinno się podawać leków pozostałych po wcześniejszej kuracji, samodzielnie zmieniać dawki ani skracać leczenia zaleconego przez lekarza weterynarii. Przy części infekcji weterynarz może zdecydować o wykonaniu posiewu i antybiogramu, aby sprawdzić, jaka bakteria odpowiada za zakażenie i na jakie leki jest wrażliwa.

Codzienna higiena nadal wystarczy

Wyniki badania nie wprowadzają nowych zasad dla właścicieli zwierząt. Nadal najważniejsze są proste czynności: mycie rąk po sprzątaniu kuwety dla kota i odchodów, po kontakcie z raną albo chorym zwierzęciem oraz regularne mycie misek na wodę i jedzenie. Śliski nalot pojawiający się na misce może być biofilmem tworzonym przez drobnoustroje.

Warto też zwracać uwagę na objawy infekcji. Problemy z oddawaniem moczu, gorączka, wyraźne osłabienie czy brak poprawy mimo leczenia powinny skłonić do kontaktu z lekarzem weterynarii.

U starszych kotów część chorób może długo rozwijać się bez bardzo wyraźnych objawów.

To nie tylko problem ludzi

Antybiotykooporność nie dotyczy wyłącznie szpitali i ludzi. Te same lub podobne linie bakterii mogą występować u zwierząt, dlatego naukowcy coraz częściej analizują problem zgodnie z podejściem One Health, które łączy zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska.

Psy i koty nie są w tym ujęciu przedstawiane jako źródło zagrożenia. Mogą jednak być jednym z elementów obiegu bakterii opornych na leczenie, dlatego warto uwzględniać je w monitorowaniu tego zjawiska i rozsądnie stosować antybiotyki również w weterynarii.

Badanie "Companion Animals Harbour Globally Circulating Human-Associated Klebsiella pneumoniae Lineages and High-Risk Antimicrobial Resistance Clones" objęło próbki od psów i kotów z 25 krajów. Informację o wynikach opublikował Bournemouth University 10 września 2026 r.

Wybrane dla Ciebie