Nie mają siły wrócić do morza. Na Litwie uratowano już 200 młodych fok

Niektóre są tak osłabione, że nie mają siły wrócić do wody. Inne trafiają na plażę z ranami albo zbyt małym zapasem tłuszczu, by poradzić sobie w zimnym Bałtyku.

Młode foki podczas rehabilitacjiMłode foki podczas rehabilitacji
Źródło zdjęć: © European Maritime Safety Agency – EMSA | European Maritime Safety Agency – EMSA

W litewskiej Kłajpedzie działa ośrodek, który leczy młode foki i przygotowuje je do powrotu na wolność. Według Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego udało się tam uratować już 200 młodych fok szarych.

Na plażach znajdują coraz więcej fok potrzebujących pomocy

Samotna foka leżąca na brzegu nie zawsze jest chora. Te morskie ssaki wychodzą na ląd, aby odpocząć, wysuszyć sierść i nabrać sił. Niektóre zwierzęta rzeczywiście znajdują się jednak w stanie, który wymaga szybkiej interwencji specjalistów.

Na litewskim wybrzeżu każdego roku odnajdywane są młode foki oddzielone od matek oraz ranne lub osłabione dorosłe osobniki. Część z nich trafia do Bałtyckiego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt działającego przy Litewskim Muzeum Morza w Kłajpedzie.

Tylko w 2025 roku placówka przyjęła 22 młode foki. Trzech nie udało się uratować. Pozostałe otrzymały leczenie i opiekę, dzięki którym mogły odzyskać siły potrzebne do samodzielnego życia.

Pierwsze tygodnie życia są dla nich decydujące

Młode foki szare rosną bardzo szybko. Matka karmi je wyjątkowo tłustym mlekiem, które pozwala w krótkim czasie zbudować warstwę tłuszczu chroniącą przed wychłodzeniem. Ten zapas energii jest potrzebny również podczas pierwszych samodzielnych wypraw do wody.

Litewskie Muzeum Morza podaje, że samica opiekuje się młodym przez około 15–20 dni. W tym krótkim czasie młoda foka powinna znacznie zwiększyć masę ciała. Gdy zostanie zbyt wcześnie oddzielona od matki albo nie otrzyma wystarczającej ilości pokarmu, może nie być gotowa do samodzielnego polowania i długiego przebywania w wodzie.

Osłabione zwierzę szuka wtedy miejsca, w którym może odpocząć. Czasami wychodzi na plażę, ale nie ma już siły wrócić do morza. Może być bardzo szczupła, odwodniona, ranna albo niemal zupełnie obojętna na obecność ludzi. Brak reakcji nie oznacza jednak, że zwierzę jest spokojne i pozwala się dotykać. Może być po prostu zbyt wyczerpane, by uciekać.

Uratowanie foki to dopiero początek

Bałtycki Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt nie jest miejscem, w którym foki mają pozostać na stałe. Jego najważniejszym zadaniem jest przygotowanie ich do powrotu do środowiska naturalnego. Zwierzęta przechodzą badania, otrzymują odpowiednie leczenie i odzyskują prawidłową masę ciała. Muszą także nauczyć się samodzielnie jeść ryby i sprawnie poruszać się w wodzie.

Jednocześnie opiekunowie powinni ograniczać bezpośredni kontakt z fokami. Dzikie zwierzę nie może zacząć traktować człowieka jak źródła pokarmu ani bezpieczeństwa. Po wypuszczeniu mogłoby wtedy podpływać do portów, łodzi i zatłoczonych plaż, narażając siebie oraz ludzi.

Według EMSA ośrodek uratował dotąd 200 młodych fok szarych. Placówka pomaga również innym zwierzętom morskim oraz ptakom poszkodowanym wskutek zanieczyszczenia środowiska.

Powrót do morza nie następuje od razu

O wypuszczeniu foki nie decyduje wyłącznie to, czy wygląda już lepiej. Zwierzę musi osiągnąć odpowiednią masę, być zdrowe, sprawnie pływać i samodzielnie zdobywać pokarm.

Część wypuszczanych fok otrzymuje nadajniki. Dzięki nim naukowcy mogą obserwować, dokąd przemieszczają się zwierzęta i jak radzą sobie po zakończeniu rehabilitacji. Takie dane pomagają lepiej poznawać zachowanie bałtyckich fok i oceniać, czy zastosowana pomoc rzeczywiście przygotowała je do życia na wolności.

Moment wypuszczenia jest więc finałem wielu tygodni opieki. Nie oznacza jednak, że dalsze losy zwierzęcia przestają mieć znaczenie. Dla specjalistów ważne jest również to, czy foka zaczyna samodzielnie polować, unika ludzi i potrafi odnaleźć się w morskim środowisku.

Foki nie znają granic państw

Ośrodek znajduje się w Kłajpedzie, ale jego praca ma znaczenie również dla Polski. Foki przemieszczają się po całym Bałtyku. Zwierzę wypuszczone przy litewskim wybrzeżu może po pewnym czasie pojawić się w pobliżu Łotwy, Estonii, Szwecji albo Polski.

Foki są doskonale przystosowane do życia w wodzie. Opływowe ciało i silne tylne płetwy pozwalają im sprawnie nurkować, ścigać ryby i przemierzać duże odległości. Foka szara może w ciągu doby pokonać nawet około 100 kilometrów, ale nie robi tego na jednym oddechu – podczas wędrówki regularnie wynurza się, aby zaczerpnąć powietrza. Zwykle porusza się spokojniej, lecz w razie potrzeby potrafi przyspieszyć do około 25 kilometrów na godzinę. Podczas nurkowania oszczędza tlen i zwalnia pracę części narządów, dzięki czemu może przez kilka minut pozostawać pod powierzchnią.

Dlatego ochrona fok nie może ograniczać się do jednego kraju. Na ich bezpieczeństwo wpływa stan całego morza, dostępność pokarmu, zanieczyszczenia, ruch statków oraz ryzyko zaplątania w narzędzia połowowe.

Równie ważne jest zachowanie osób wypoczywających na plażach. Nawet zdrowa foka może potrzebować kilku spokojnych godzin na lądzie. Otaczający ją tłum, próby robienia zdjęć z bliska i szczekający pies nie pomagają jej odpocząć.

Spotkanie foki na plaży nie jest zaproszeniem do kontaktu

Foka może wyglądać niepozornie, ale jest dzikim drapieżnikiem. Ma mocne szczęki i ostre zęby. Przestraszona lub odcięta od drogi ucieczki może boleśnie ugryźć. Nie wolno jej głaskać, przenosić ani próbować nakłonić do wejścia do morza. Nie należy również polewać jej wodą ani podawać jedzenia. Nawet pozornie pomocne działania mogą pogorszyć sytuację zwierzęcia.

Na polskiej plaży należy:

  • zachować co najmniej 20–30 metrów odległości;
  • trzymać psa na smyczy i odejść z nim od zwierzęcia;
  • nie dotykać, nie karmić i nie polewać foki wodą;
  • nie zaganiać jej do morza;
  • ograniczyć liczbę osób znajdujących się w pobliżu;
  • zadzwonić do Błękitnego Patrolu WWF pod numer 795 536 009.

Specjaliści ocenią, czy foka potrzebuje leczenia, czy jedynie spokojnego miejsca na odpoczynek. Jeżeli będzie wymagała pomocy, dalszą interwencję powinni przeprowadzić przeszkoleni ratownicy.

Dwieście uratowanych fok to nie tylko statystyka

Każda z około 200 młodych fok przyjętych przez litewski ośrodek miała inną historię. Jedne potrzebowały leczenia ran, inne musiały odzyskać masę i nauczyć się samodzielnego przyjmowania pokarmu. Nie wszystkie udało się uratować.

Te, które wróciły do Bałtyku, dostały jednak drugą szansę. Ich historia przypomina również, że pomaganie dzikiemu zwierzęciu nie polega na zdobyciu jego zaufania. Najlepszym zakończeniem rehabilitacji jest chwila, w której foka odpływa i ponownie staje się niezależna od człowieka.

Źródła informacji: European Maritime Safety Agency, Litewskie Muzeum Morza oraz Błękitny Patrol WWF.

Wybrane dla Ciebie