Pies warczy, kot syczy. Badanie pokazuje, dlaczego możemy źle odczytywać ich emocje

Warczenie psa albo syczenie kota łatwo uznać za oznakę złości. Badanie "Reading between the whines: human perceptions and beliefs about animal emotions predict how people would intervene with cats and dogs showing challenging behaviors" objęło 194 osoby.

Strach czy złość? To może zmieniać reakcję człowiekaStrach czy złość? To może zmieniać reakcję człowieka
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Pokazało, że sposób interpretowania emocji zwierzęcia wiązał się z deklarowaną reakcją człowieka.Im bardziej intensywne było zachowanie psa lub kota, tym silniejsze emocje przypisywali mu uczestnicy.

Strach czy złość? To może zmieniać reakcję człowieka

Badanie opublikowano w 2026 r. w Frontiers in Psychology. Wzięły w nim udział 194 osoby w wieku od 21 do 78 lat. Uczestnicy czytali krótkie scenariusze opisujące zachowanie psa i kota wobec obcej osoby. Następnie oceniali, w jakim stopniu zwierzę odczuwa strach i złość oraz jak prawdopodobnie sami zareagowaliby na jego zachowanie.

Naukowcy celowo przygotowali sytuacje o różnym nasileniu. Przy niższej intensywności pies lub kot sztywniał, cofał się i warczał albo syczał. W bardziej intensywnym wariancie zwierzę m.in. odsłaniało zęby, kładło uszy i głośniej reagowało na obecność człowieka.

Im silniejsza reakcja, tym więcej "złości" widzieli ludzie

Uczestnicy ogólnie częściej przypisywali zwierzętom strach niż złość. Wraz ze wzrostem intensywności zachowania rosły jednak oceny obu emocji. Szczególnie wyraźnie zwiększało się przypisywanie zwierzęciu złości.

To ważne, ponieważ ten sam zestaw zachowań obronnych może zostać przez człowieka odczytany zupełnie inaczej. Jedna osoba zobaczy przestraszone zwierzę próbujące zwiększyć dystans, a druga uzna, że pies albo kot jest "wściekły" lub agresywny.

Badanie nie oceniało, która interpretacja była w każdym przypadku obiektywnie prawidłowa. Naukowcy chcieli sprawdzić przede wszystkim, czy sposób postrzegania emocji wiąże się z deklarowanym sposobem postępowania ze zwierzęciem.

Najczęściej wybierano najprostsze rozwiązanie

Uczestnicy mogli wybrać sześć sposobów reakcji. Wśród nich znalazły się:

  • przeniesienie zwierzęcia do innego pomieszczenia,
  • skorzystanie z pomocy trenera lub specjalisty,
  • rozważenie leków,
  • znalezienie zwierzęciu nowego domu,
  • oddanie go do schroniska,
  • kara fizyczna.

Najczęściej deklarowanym rozwiązaniem było przeniesienie psa lub kota do innego pomieszczenia. Autorzy wskazują, że jest to reakcja szybka, stosunkowo prosta i mniej inwazyjna niż pozostałe możliwości .Im bardziej intensywne było zachowanie opisane w scenariuszu, tym większa była również ogólna gotowość uczestników do podjęcia interwencji.

Strach częściej prowadził do łagodniejszej reakcji

Sposób postrzegania emocji zwierzęcia miał znaczenie. W przypadku zarówno psów, jak i kotów silniejsze przypisywanie strachu wiązało się z większą skłonnością do przeniesienia zwierzęcia do innego pomieszczenia. Była to jedna z najmniej ingerujących dostępnych reakcji.

Inaczej wyglądało przypisywanie złości. W przypadku psów wyższa ocena złości wiązała się z większą deklarowaną skłonnością do oddania psa do schroniska lub znalezienia mu nowego domu. W przypadku kotów silniejsze przypisywanie złości było związane z większą skłonnością do deklarowania kary fizycznej.

Nie oznacza to, że każda osoba, która widzi w zachowaniu zwierzęcia złość, rzeczywiście zastosuje taką reakcję. Badanie pokazuje jednak wyraźny związek między interpretacją emocji a deklarowaną decyzją człowieka.

Psy wywoływały więcej deklarowanych interwencji niż koty

Badacze znaleźli również różnice między gatunkami. Uczestnicy częściej deklarowali, że w przypadku psa zdecydowaliby się na określone działania, takie jak skorzystanie z pomocy trenera, podanie leków, oddanie zwierzęcia do schroniska czy kara fizyczna. Jednocześnie kotom przypisywano nieco większą intensywność emocji.

Autorzy podkreślają więc, że sposób reagowania człowieka nie zależy wyłącznie od tego, jak silne wydaje mu się zachowanie. Znaczenie mają również gatunek zwierzęcia, wcześniejsze doświadczenia oraz przekonania człowieka o jego emocjach.

Ważne było także to, jak ludzie postrzegają emocje zwierząt

Jednym z ciekawszych wyników było znaczenie przekonań o tym, czy emocje zwierząt powinny być traktowane jako moralnie istotne.

Osoby, które przywiązywały większą wagę do emocji zwierząt, rzadziej deklarowały bardziej dotkliwe działania. W przypadku kotów dotyczyło to m.in. oddania do schroniska, znalezienia nowego domu oraz kary fizycznej, a w przypadku psów – oddania do schroniska.

Autorzy sugerują, że takie przekonania mogą działać jak czynnik chroniący przed niektórymi bardziej radykalnymi reakcjami.

Doświadczenie z psem lub kotem też miało znaczenie

Nie wszystkie zależności były takie same dla obu gatunków. Większe doświadczenie z psami wiązało się m.in. z mniejszą skłonnością do deklarowania podawania psu leków oraz przenoszenia go do innego pomieszczenia.

W przypadku kotów większe doświadczenie wiązało się z mniejszą skłonnością do znalezienia im nowego domu. Z kolei większa deklarowana odpowiedzialność za kota była związana z nieco większą skłonnością do rehomingu.

Te wyniki były jednak bardziej szczegółowe i zależne od gatunku, dlatego nie należy na ich podstawie wyciągać wniosku, że doświadczeni opiekunowie zawsze reagują w określony sposób.

Warczenie i syczenie nie muszą oznaczać "złości"

Dla opiekuna najważniejszy wniosek jest prosty: zachowanie obronne warto odczytywać w kontekście, a nie automatycznie przypisywać zwierzęciu złość czy złośliwość.

Pies, który warczy, albo kot, który syczy, może próbować zwiększyć dystans od czegoś, co odbiera jako zagrożenie. Takie zachowanie może mieć związek ze strachem, stresem, bólem albo wcześniejszymi doświadczeniami.

Jeżeli podobne reakcje pojawiają się regularnie albo nagle stają się silniejsze, warto poszukać ich przyczyny. W przypadku nagłej zmiany zachowania dobrze jest również wykluczyć problem zdrowotny u lekarza weterynarii.

Badanie nie pokazuje, co ludzie naprawdę zrobiliby ze zwierzęciem

To najważniejsze ograniczenie tej pracy. Uczestnicy czytali opisane sytuacje i deklarowali, jak prawdopodobnie by się zachowali. Naukowcy nie obserwowali rzeczywistych reakcji opiekunów na warczącego psa lub syczącego kota.

Nie można więc powiedzieć, że postrzeganie złości bezpośrednio powoduje oddawanie zwierząt czy stosowanie kar.

Badanie pokazuje jednak, że sposób, w jaki człowiek interpretuje emocje psa lub kota, jest związany z rodzajem reakcji, którą uważa za właściwą. To kolejny argument za tym, by przy trudnych zachowaniach najpierw spróbować zrozumieć, co zwierzę komunikuje, zamiast od razu uznawać, że jest po prostu "złe".

Źródło: Holloway A.E., Kisley M.A., Frontiers in Psychology, 2026.

Czytaj także:

Wybrane dla Ciebie