To nie tylko skład. Naukowcy sprawdzili, co obróbka robi z karmą
Kupując karmę dla psa, zwykle patrzymy na skład i cenę. Mięso, białko i dodatki mają wyglądać dobrze na etykiecie. Mało kto zastanawia się nad tym, co dzieje się z karmą, zanim trafi do opakowania. Tymczasem właśnie ten etap doprowadza do różnic, których na pierwszy rzut oka w ogóle nie widać.
To nie tylko kwestia mięsa i procentów na etykiecie
Badacze porównali 41 różnych karm dla psów. Wśród nich były karmy świeże, suche, mokre, liofilizowane i jedna tłoczona na zimno. Nie skupiali się tylko na tym, co producent wpisał na etykiecie. Sprawdzali też, jakie związki pojawiają się w karmie podczas obróbki.
Brzmi technicznie, ale sens jest prosty. Im mocniej jedzenie jest podgrzewane i przetwarzane, tym bardziej może się zmieniać. To nie znaczy jeszcze, że dana karma od razu szkodzi. Pokazuje jednak, że skład to nie wszystko.
Wysoka temperatura pomaga w produkcji karmy, bo poprawia smak, trwałość i bezpieczeństwo produktu. Ma jednak też drugą stronę. Podczas takiej obróbki zachodzą reakcje chemiczne, które odpowiadają za zbrązowienie i aromat, ale mogą też prowadzić do powstawania związków uznawanych za niepożądane. To ważne zwłaszcza u psów, które często jedzą ten sam typ karmy przez długi czas, a więc są stale narażone na skutki tego samego sposobu przetwarzania. Wysoka temperatura może zmieniać karmę bardziej, niż widać to na opakowaniu. Chodzi nie tylko o smak czy kolor, ale też o białka i aminokwasy, które pod wpływem obróbki mogą stać się mniej wartościowe.
Najwięcej zmian wykryto w karmach mokrych
Najmocniejszy sygnał z badania dotyczył karm mokrych. To właśnie w nich wykryto najwyższe poziomy części związków, które powstają podczas obróbki cieplnej. Autorzy uznali, że może to świadczyć o większym wpływie wysokiej temperatury podczas produkcji.
Dla opiekuna psa najważniejszy wniosek jest prosty. Nie każda karma zmienia się w ten sam sposób. To, jak została wyprodukowana, może wpływać na jej końcowy profil.
Badanie pokazało jedną wyraźną przewagę świeżej karmy
W badaniu karmy świeże miały wyższą zawartość lizyny niż karmy suche i mokre. To ważne, bo lizyna jest aminokwasem potrzebnym psu do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Mówiąc prościej, obróbka może wpływać nie tylko na smak i zapach karmy, ale też na jakość części składników odżywczych.
I właśnie to jest tu najciekawsze. Nie liczy się wyłącznie to, ile białka producent wpisze na opakowaniu. Liczy się też to, w jakim stanie te składniki trafiają do miski.
Sucha karma też zwróciła uwagę badaczy
To nie jest badanie, które wskazało jednego winnego. Nie pokazuje, że jedna karma jest dobra, a druga zła. Raczej zwraca uwagę na to, że różne typy karm różnią się nie tylko składem, ale też tym, jaki ślad zostawia w nich obróbka.
W dwóch próbkach karmy suchej wykryto akrylamid, czyli związek mogący powstawać podczas mocnego podgrzewania. W pozostałych wynikach obraz nie był już tak jednoznaczny. To właśnie dlatego nie da się sprowadzić tego tematu do prostego podziału: sucha kontra mokra.
To nie jest powód do paniki, ale sygnał do myślenia
Najciekawsze w tym badaniu jest to, że zwraca uwagę na coś, o czym zwykle się nie myśli. W debacie o karmie najczęściej mówi się o składzie, procentach mięsa, dodatkach i cenie. Tymczasem naukowcy pokazują, że równie ważne może być to, co dzieje się z produktem podczas obróbki. To nie daje prostych odpowiedzi i nie rozstrzyga wszystkiego za właściciela psa. Daje jednak coś równie cennego — szerszą perspektywę i przypomnienie, że w przypadku karmy nie wszystko da się ocenić po samej etykiecie.
Źródło: Kocadağlı T., Clarke C., Gökmen V., A Comparative Analysis of Maillard-Derived α-Dicarbonyl Compounds and Advanced Glycation End Products in Fresh, Wet, Kibble, and Freeze-Dried Dog Foods, Journal of Animal Physiology and Animal Nutrition.