Choroby cywilizacyjne dotykają też zwierząt. To niepokojący sygnał
Otyłość, cukrzyca, choroby stawów, nowotwory i problemy z sercem coraz rzadziej brzmią jak lista wyłącznie ludzkich chorób. Naukowcy zwracają uwagę, że podobne schorzenia widać także u psów, kotów, zwierząt gospodarskich i dzikich. To nie znaczy, że pies "ma ludzką chorobę", bo biologia każdego gatunku jest inna. Ale pokazuje coś ważnego: zwierzęta coraz częściej płacą zdrowiem za środowisko, dietę i styl życia, które tworzy człowiek.
Nie tylko wirusy i pasożyty
O zdrowiu zwierząt często myślimy przez pryzmat infekcji, szczepień, kleszczy i pasożytów. To ważne, ale nie wyczerpuje tematu. W pracy "Beyond Infections: The Growing Crisis of Chronic Disease in Animals", opublikowanej w 2025 r. w czasopiśmie "Risk Analysis", Antonia Mataragka zwraca uwagę na choroby niezakaźne u zwierząt. Chodzi m.in. o otyłość, cukrzycę, nowotwory, choroby układu krążenia i zwyrodnienia stawów.
Zwierzę nie choruje w oderwaniu od świata, w którym żyje. Je karmę wybraną przez człowieka, oddycha powietrzem z tego samego otoczenia, mieszka w tym samym mieście i rusza się tyle, ile pozwala mu codzienna rutyna opiekuna. Dlatego choroby przewlekłe u psów i kotów nie są tylko problemem weterynaryjnym. Coraz częściej stają się odbiciem stylu życia, który człowiek narzuca także zwierzętom.
Autorzy mini-przeglądu w "Risk Analysis" opisują choroby niezakaźne u zwierząt jako problem obejmujący różne grupy: od psów i kotów po zwierzęta hodowlane, dzikie i wodne. Wskazują m.in. zespół metaboliczny, czy oraz choroby zwyrodnieniowe stawów. Szczególnie mocno brzmią dane o zwierzętach domowych: według przeglądu nadwagę może mieć 50–60 proc. psów i kotów, a częstość cukrzycy u kotów wzrosła między 2005 a 2020 rokiem.
Kanapa, miska i za mało ruchu
Najłatwiej zobaczyć to u zwierząt domowych. Pies, który dawniej spędzał dzień w ruchu, dziś często czeka wiele godzin w mieszkaniu. Kot, który w naturze polowałby, skakał i patrolował teren, może mieć do dyspozycji miskę, kanapę i kilka metrów podłogi. Do tego dochodzą przekąski, zbyt duże porcje karmy i ludzkie przekonanie, że "on tak słodko prosi".
Problem nie polega na tym, że opiekun za bardzo kocha zwierzę. Zaczyna się wtedy, gdy miłość myli się z ciągłym dokarmianiem, dokładaniem porcji i podsuwaniem kolejnych smaczków. Nadwaga u psa czy kota nie jest tylko kwestią wyglądu. Może zwiększać ryzyko cukrzycy, przeciążać stawy, pogarszać oddychanie, utrudniać ruch i obniżać komfort życia.
To szczególnie ważne u starszych zwierząt. Opiekun widzi, że pies mniej chodzi, kot więcej śpi, a więc jeszcze bardziej ogranicza ruch. Tymczasem czasem potrzebny jest nie całkowity spokój, ale dobrze dobrana aktywność, kontrola masy ciała i regularna diagnostyka.
Zwierzęta też żyją w zmienionym środowisku
Mataragka łączy temat chorób przewlekłych zwierząt z koncepcjami One Health i EcoHealth. To podejścia, które zakładają, że zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska jest ze sobą powiązane. W praktyce oznacza to, że nie da się mówić o zdrowiu psa bez rozmowy o diecie, mieście, temperaturze, zanieczyszczeniach, hodowli i sposobie życia człowieka.
Dotyczy to nie tylko domowych pupili. Zwierzęta gospodarskie chorują w systemach intensywnej produkcji. Dzikie zwierzęta stykają się z zanieczyszczeniami, utratą siedlisk i zmianami klimatu. U zwierząt morskich opisywane są nowotwory i choroby związane ze środowiskiem, w którym człowiek zostawił swój ślad.
Nie chodzi o prosty komunikat, że "człowiek wszystko zniszczył". Bardziej trafne jest coś innego: zwierzęta coraz wyraźniej pokazują, jak zmienia się środowisko, w którym wszyscy żyjemy. Jeśli otyłość, cukrzyca, nowotwory czy choroby stawów pojawiają się u różnych gatunków, trudno uznać to za przypadek bez znaczenia. To sygnał ostrzegawczy — także dla ludzi.
Co z tego wynika dla opiekuna psa lub kota?
Najważniejszy wniosek jest bardzo praktyczny. Profilaktyka u zwierząt nie powinna kończyć się na szczepieniu i odrobaczaniu. Trzeba patrzeć na wagę, apetyt, ruch, sposób oddychania, stan skóry, zęby, stawy i zachowanie. Nagłe chudnięcie, tycie, pragnienie, apatia, trudności ze wstawaniem, zadyszka albo zmiana nawyków nie są "normalne, bo wiek". To sygnały do rozmowy z weterynarzem.
Warto też przestać traktować nadwagę jako uroczy dodatek. Okrągły kot i "mięciutki" pies mogą wyglądać rozczulająco, ale ich organizm pracuje ciężej. Stawy dostają większe obciążenie, serce ma więcej pracy, a ryzyko zaburzeń metabolicznych rośnie.
Nie chodzi o panikę ani perfekcyjną opiekę niczym z podręcznika. Chodzi o codzienne decyzje: rozsądne porcje, ruch dopasowany do wieku, mniej przypadkowych smakołyków, regularne kontrole i szybkie reagowanie, gdy coś się zmienia. Zwierzęta chorują coraz bardziej "po ludzku", bo coraz bardziej żyją w świecie urządzonym przez ludzi. To powinno dać do myślenia każdemu opiekunowi.
Źródła: Antonia Mataragka, "Beyond Infections: The Growing Crisis of Chronic Disease in Animals", Risk Analysis, 2025; ScienceDaily / Society for Risk Analysis — omówienie pracy; WSAVA Global Nutrition Guidelines; Cornell Feline Health Center — Feline Diabetes; VCA Hospitals — Obesity in Dogs, Obesity in Cats; Association for Pet Obesity Prevention.