Twój pies nie jest "dziwny". Badanie pokazuje, jak wiele psów żyje w lęku

Pies, który chowa się przed burzą, szczeka na obcego psa albo zamiera przy nieznanym człowieku, nie zawsze jest "źle wychowany". Czasem po prostu się boi. Badanie z USA objęło ponad 43 tys. psów i pokazuje coś, co wielu opiekunów widzi na co dzień: lęk u czworonogów nie jest rzadkością. Nie można automatycznie przekładać tego na polskie realia. Sam problem brzmi jednak znajomo: lęk na spacerze, stres w windzie, panika u weterynarza, napięcie przy obcych psach i strach przed fajerwerkami.

Lęk u psa często wygląda jak problem z zachowaniemLęk u psa często wygląda jak problem z zachowaniem
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Badanie z USA, problem znany także w Polsce

Naukowcy wykorzystali dane z Dog Aging Project, dużego amerykańskiego projektu śledzącego zdrowie i zachowanie psów. W analizie uwzględniono ponad 43 tys. czworonogów. Opiekunowie oceniali, jak ich psy reagują m.in. na obcych ludzi, obce psy, nowe sytuacje, hałasy oraz zabiegi pielęgnacyjne.

Najmocniej brzmi liczba: 91 proc. psów miało przynajmniej umiarkowane oznaki lęku lub strachu w co najmniej jednej z ocenianych sytuacji. Gdy z analizy wyłączono kąpiel i obcinanie pazurów, wynik spadł do 84 proc. To nadal bardzo dużo.

Trzeba jednak powiedzieć uczciwie: to dane z USA, oparte na obserwacjach opiekunów, a nie diagnozach klinicznych. Nie oznaczają, że "prawie wszystkie psy mają zaburzenia lękowe". Pokazują raczej coś innego: strach i niepokój są w psim życiu znacznie częstsze, niż wielu ludziom się wydaje.

To nie musi być złośliwość ani brak wychowania

Nieśmiałemu człowiekowi nie pomaga wepchnięcie go na środek sali i żądanie, żeby natychmiast stał się duszą towarzystwa. Z psem jest podobnie. Lęku nie przełamuje się presją, tylko spokojnym budowaniem poczucia bezpieczeństwa.

W Polsce psom też łatwo przypina się etykiety. Szczeka na klatce? "Agresywny". Nie chce podejść do gościa? "Dziwny". Niszczy rzeczy pod nieobecność opiekuna? "Robi na złość". Ucieka do domu po huku petardy? "Przesadza". Tyle że pies nie zawsze "źle się zachowuje". Czasem po prostu sobie nie radzi.

Lęk u psa często wygląda jak problem z zachowaniem. Może pojawić się szczekanie, warczenie, uciekanie, chowanie się, drżenie, zastyganie w bezruchu, dyszenie, ślinienie, odmowa jedzenia albo próba wyrwania się ze smyczy. Niektóre psy cofają się i unikają kontaktu. Inne reagują bardziej gwałtownie, bo nie wiedzą, jak inaczej poradzić sobie z napięciem.

To ważne, bo sposób myślenia zmienia reakcję opiekuna. Psa, który się boi, nie "naprawia się" krzykiem, szarpnięciem smyczy ani zmuszaniem do kontaktu. Tak można tylko dołożyć mu stresu.

Najczęstsze zapalniki: obce psy, ludzie i hałas

W amerykańskim badaniu często pojawiały się reakcje na nieznane psy i nieznanych ludzi. W polskich realiach brzmi to bardzo znajomo. Wystarczy wąski chodnik, osiedlowy trawnik, mijanie się w bramie albo pies puszczony luzem, który "chce się tylko przywitać".

Dla człowieka to drobiazg. Dla psa może być sytuacja bez wyjścia. Z przodu obcy pies, z tyłu smycz, obok ruch uliczny, a opiekun powtarza: "no idź, przywitaj się". Jeśli pies nie ma przestrzeni, żeby odejść, może zacząć szczekać, warczeć albo rzucać się na smyczy.

Podobnie działa hałas. Burza, fajerwerki, remont za ścianą, petardy, motocykle, odkurzacz czy głośna klatka schodowa potrafią wywołać u psa silną reakcję. Szczególnie gdy zwierzę nie rozumie, skąd pochodzi dźwięk i kiedy się skończy.

Lęk może wyglądać inaczej, niż myślisz

Nie każdy przestraszony pies kuli się w kącie. Czasem sygnały są subtelne. Pies może odwracać głowę, oblizywać nos, ziewać, przestępować z łapy na łapę, unikać spojrzenia, napinać ciało albo nagle przestać interesować się smakołykiem.

Może też wyglądać na "niegrzecznego". Skakanie, szczekanie, podgryzanie smyczy, ciągnięcie do wyjścia albo nerwowe kręcenie się w kółko nie zawsze oznaczają nadmiar energii. Czasem są sposobem na rozładowanie napięcia.

Dlatego zamiast pytać tylko: "jak zatrzymać to zachowanie?", warto zapytać: "czego mój pies próbuje uniknąć?" albo "co w tej sytuacji jest dla niego za trudne?".

Kiedy zwykły strach staje się problemem?

Strach sam w sobie nie jest czymś nienormalnym. Pies ma prawo przestraszyć się huku, obcego człowieka albo nagłej sytuacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy reakcje są bardzo silne, częste, utrzymują się długo albo z czasem się nasilają.

Niepokojące jest zwłaszcza to, gdy pies:

  • unika spacerów albo konkretnych miejsc,
  • panikuje przy hałasach,
  • chowa się i nie może się uspokoić,
  • reaguje agresją na ludzi lub psy,
  • nie je w stresujących sytuacjach,
  • niszczy rzeczy, gdy zostaje sam,
  • ma problemy z odpoczynkiem,
  • boi się dotyku, zabiegów pielęgnacyjnych lub wizyt u weterynarza,

coraz gorzej reaguje na sytuacje, które wcześniej znosił spokojniej.

Wtedy nie warto czekać, aż "samo przejdzie". Lęk u psa może się utrwalać. Im częściej zwierzę przeżywa daną sytuację jako zagrożenie, tym szybciej jego organizm uczy się reagować napięciem.

Nie wrzucaj psa od razu na głęboką wodę

Jednym z częstych błędów jest zakładanie, że pies po prostu musi się "przyzwyczaić". Dlatego opiekun prowadzi go bliżej obcych ludzi, pozwala każdemu psu podejść na spacerze albo wystawia go na hałas, licząc, że z czasem strach minie. Problem w tym, że lęk rzadko znika od samego wrzucania psa w trudne sytuacje. Częściej narasta, bo zwierzę uczy się, że nie ma jak uciec ani poprosić o dystans.

Takie podejście może pogorszyć problem. Pies, który zostaje zmuszony do kontaktu z tym, czego się boi, nie zawsze uczy się odwagi. Często uczy się, że nie ma wyjścia.

Lepsza jest cierpliwość, nie presja. Więcej dystansu, krótszy kontakt, spokojniejsze miejsca i możliwość odejścia robią dla lękliwego psa więcej niż zmuszanie go do "odwagi". Jeśli strach jest silny albo pies reaguje agresją, potrzebny jest plan pracy z behawiorystą i konsultacja z weterynarzem.

W Polsce szczególnie widać to na osiedlach

Polskie psy często żyją blisko wielu bodźców. Winda, klatka schodowa, wąskie chodniki, ruchliwe ulice, dzieci na hulajnogach, psy mijane na krótkiej smyczy, sylwester, remonty i ciągłe "proszę go puścić, one się dogadają". Dla pewnych psów to codzienny trening odporności. Dla innych — codzienna dawka stresu.

Kiedy potrzebna jest pomoc specjalisty?

Warto porozmawiać z weterynarzem lub behawiorystą, jeśli lęk psa ogranicza jego normalne życie. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy pies nie odpoczywa, nie chce wychodzić, reaguje agresją, niszczy przedmioty podczas nieobecności opiekuna, panicznie boi się hałasu albo nie da się zbadać u weterynarza.

Najpierw dobrze wykluczyć problemy zdrowotne. Ból, choroby skóry, problemy neurologiczne, zaburzenia hormonalne, pogorszenie wzroku lub słuchu mogą nasilać lęk albo zmieniać zachowanie psa. Czasem pies nie staje się "trudny", ale po prostu zaczyna się źle czuć.

Dopiero potem warto układać plan pracy behawioralnej. Dobry plan nie polega na karaniu psa za strach. Polega na zmniejszaniu napięcia, uczeniu nowych reakcji i budowaniu poczucia bezpieczeństwa.

Twój pies nie musi być idealnie odważny

Najważniejszy wniosek z badania nie brzmi: "większość psów jest chora". Brzmi raczej: wiele psów regularnie mierzy się z lękiem, którego ludzie nie zawsze dobrze rozumieją.

To ważne także w Polsce, gdzie pies coraz częściej jest członkiem rodziny, ale nadal oczekuje się od niego, że poradzi sobie w każdej sytuacji: w bloku, w restauracji, na urlopie, u groomera, przy obcych dzieciach, przy fajerwerkach i na zatłoczonym chodniku.

Pies nie musi być "dziwny", żeby się bać. Nie musi też być "niegrzeczny", żeby potrzebować więcej dystansu, spokoju i mądrzejszego prowadzenia. Czasem największą pomocą jest nie zmuszać go do odwagi, tylko zauważyć, że dana sytuacja naprawdę jest dla niego trudna.

Źródło: Camryn Haines, Texas A&M University College of Veterinary Medicine and Biomedical Sciences

Wybrane dla Ciebie